Kiedy dziecko jest malutkie, opiekujemy się nim. Kiedy podrasta, sama opieka nad nim już nie wystarcza – oprócz niej, codziennie wpływamy na małego człowieka poprzez to, jak my się zachowujemy i reagujemy oraz co i w jaki sposób do dziecka mówimy. Jak ważne jest wychowanie widać wokół, a my, jako świadome mamy, chcemy najlepiej „wyposażyć” nasze dziecko w różne umiejętności, również społeczne. Jedną z metod wychowania jest pozytywna dyscyplina, o której warto poczytać i posłuchać: poczytać możesz dziś w wywiadzie z mamą-ekspertką, Sylwią Anderson-Hanney, a posłuchać i zobaczyć Sylwię będziesz mogła już w poniedziałek, 5 czerwca 2017 roku o godz. 21.

1. Jak to się stało, że zainteresowałaś się metodą pozytywnej dyscypliny?

Prowadziłam już warsztaty umiejętności wychowawczych dla rodziców, jednak żadne metody, które poznawałam, nie przynosiły takich rezultatów, jakich oczekiwałam, a rodzice, których spotykałam na zajęciach, nie potrafili wprowadzać zmian do swoich domów i postaw rodzicielskich. Wychowywaliśmy już z mężem wspólnie czwórkę dzieci, a piąte było w drodze. Zaczęliśmy szukać książek o tematyce rodzicielskiej i tak trafiliśmy na amerykańską książkę „Positive Discipline”. Rozpoczęła się przygoda z tłumaczeniem książki wspólnie z Joanną Baranowską i Anną Czechowską, zrobienie certyfikatu i warsztaty dla rodziców. W tym roku, jako na razie jedyna w Polsce, odbyłam kurs trenerski w Barcelonie, który pozwala mi na szkolenie innych edukatorów, co niezmiernie mnie cieszy, gdyż rozwijający się w ogromnym tempie nurt Pozytywnej Dyscypliny potrzebuje nowych osób, które będą szerzyć tę metodę wśród rodziców i nauczycieli.

 

pozytywna dyscyplina

 

2. Czy Twoje wykształcenie pomogło Ci w rozwijaniu tej wiedzy i tych umiejętności?

Czasem zastanawiam się, czy pomogło, czy przeszkadzało na zasadzie „szewc bez butów”. Jestem z wykształcenia pedagogiem, coachem, mediatorem i terapeutą dzieci i młodzieży. Ta wiedza na pewno pomogła mi w głębszym zrozumieniu zachowań dzieci i pewnych mechanizmów działających na różnych etapach rozwojowych naszych pociech. Jednak świadome wdrożenie Pozytywnej Dyscypliny to nic innego jak praktyka i jeszcze raz praktyka.

3. Dlaczego warto stosować pozytywną dyscyplinę?

Wielu specjalistów od lat „ściga” się w pokazywaniu coraz nowszych metod, trendów i stylów wychowawczych. Problem współczesnych rodziców polega na tym, że czują się już bardzo zagubieni w gąszczu różnych, często sprzecznych informacji. Rodzice znajdują się pomiędzy od lat wspieranymi karami, a tak zwanym bezstresowym wychowaniem, a zarówno jedno, jak i drugie przynosi efekty wręcz odwrotne.

Pozytywna Dyscyplina dla mnie stała się „złotym środkiem”, który pozwolił mi wychowywać dzieci w poszanowaniu ich godności i potrzeb, nie zapominając jednak o ważnych dla rozwoju dzieci granic i potrzeb (nie pragnień) rodziców. Autorka książki „Pozytywna Dyscyplina” podsumowała to w ten sposób: „kiedy byłam dla moich dzieci zbyt surowa nie lubiłam siebie, kiedy traktowałam ich zbyt pobłażliwie, nie lubiłam ich”. Pozytywna Dyscyplina łączy jedno i drugie, a jedną z jej głównym filarów jest bycie uprzejmym i stanowczym jednocześnie.

Drugą najważniejszą rzeczą w Pozytywnej Dyscyplinie dla mnie jest to, że pokazuje nam aż 52 techniki i narzędzia, których wprowadzanie i stosowanie znacznie ułatwia funkcjonowanie w skomplikowanym życiu rodzicielskim.

4. Czego na pewno nie polecasz podczas wprowadzania metody pozytywnej dyscypliny?

Brania wszystkiego bez zastanowienia się i dopasowania do własnej rodziny i usposobienia dziecka. Rodzice, kiedy dostają Karty Technik Pozytywnej Dyscypliny, zabierają je do domu i postanawiają „działać”, wprowadzając wszystko na raz. Kończy się to często frustracją i niezrozumieniem, dlaczego to u mnie nie działa.

 

pozytywna dyscyplina

 

5. Jak ułatwić sobie wprowadzanie Pozytywnej Dyscypliny?

Najważniejsza rzecz, od której zaczynam chyba wszystkie warsztaty, to uświadomienie rodzicom, że jeśli nie są gotowi od zmian w sobie, nie mają co liczyć na spektakularne zmiany w zachowaniu swoich dzieci. Jest spora grupa rodziców, która przychodzi do mnie, czy to na spotkania grupowe, czy indywidualne, z oczekiwaniem zmiany ich dzieci. Nie jest to jednak moim zadaniem. Ja pomagam rodzicom rozumieć najpierw ich emocje i sposoby radzenia sobie z nimi, wtedy uczą się, jak uczyć tego dzieci dzięki różnym narzędziom i technikom.

Żeby skutecznie coś wprowadzać czy zmieniać w życiu swoim i dzieci, należy najpierw samemu mieć wewnętrzną zgodność na te zmiany, np. rodzice, którzy postanawiają nie stosować kar i skupiać się na rozwiązaniu, a wierzą głęboko, że tylko dzięki karom dzieci mogą „zrozumieć” swoje zachowanie, są skazani na porażkę.

6. Jak można zaangażować innych (np. partnera), by z sukcesem stosować pozytywną dyscyplinę?

Spotkałam mnóstwo par, w których najpierw (zazwyczaj żona) brała udział w warsztatach, po czym wracała razem lub wysyłała tylko męża. Mechanizm ten polega na tym, że kobiety wprowadzały pewne zmiany w domu, a mężczyźni widząc ich efekty, postanowili również zgłębić tę wiedzę. Coraz częściej podkreślam ogromną rolę ojca w życiu dziecka i skutki jego zaangażowania w proces wychowawczy lub jego brak. Nie bez znaczenia są również osoby dziadków czy nauczycieli, wychowawców w przedszkolach i szkołach, którymi zajmuje się na innych szkoleniach.

Jeśli chcesz posłuchać więcej o pozytywnej dyscyplinie, zapisz się na webinar „Co zamiast kar, czyli pozytywna dyscyplina w praktyce”: https://inspirujacemamy.pl/zapisz-sie/

Sylwia Anderson-Hanney, mama trójki dzieci i macocha dwójki, certyfikowany trener Pozytywnej Dyscypliny dla rodziców i nauczycieli.